Olsztynek, 29 kwietnia 2006
Gdy scenografią jest deszcz
W sobotni wieczór (29.04.06) Olsztynek przywitał wszystkich deszczem. Aktorzy wygładzali mokre kostiumy, a muzyk szukał suchego miejsca na instrumenty. Co za dzień! To był naprawdę deszczowy wieczór, ale na olsztyneckim zamku pokazano baśń. Specyficzną atmosferę stworzyła muzyka olsztyńskiego twórcy muzyki elektronicznej Andrzeja "Andymiana" Mierzyńskiego (grał utwory z albumu "In The Garden of The Rainy King" i utwory premierowe) oraz aktorzy olsztyneckiego teatru "między innymi".
Widowisko wyreżyserował Witek Jędrzejczak. - Ten deszcz jest naszą scenografią - powiedział. - Niesamowite, prawda?
Publiczność mokła, ale jak już ktoś przyszedł, to został w miejscu jak zaklęty.
W blasku kolorowych świateł i dymów aktorzy stworzyli metafizyczną abstrakcję. Zaczęło się tajemniczo. Muzyk w łuku oświetlonych drzwi, pierwsze takty budują napięcie. - Mamo, co to za tajemnicza górka? Ona się rusza! - krzyczy dziecko z publiczności. Rośnie muzyka i rośnie "górka".

Spod zwojów materii wyłania się dworzanin i wyprostowany jak w balecie rozpoczyna taniec z flagami. Publiczność milknie. Za chwilę na dziedziniec wbiega dziewczyna w bieli - panna jak ze snu. Rozsypuje srebrzysty pył znacząc dróżkę dla postaci, które tu wejdą. Pierwsze są skrzaty, które pomagają pannie rozjaśnić tańcem mroczny dziedziniec. Wkrótce zjawiają się głośni rycerze. Wyciągają miecze. Nie pomagają uspokajające gesty panny ze snu.
- On go trafił naprawdę! - krzyknął ktoś z oglądających walkę. Po spektaklu rycerz przyznał, że istonie, nie zdążył się zasłonić i oberwał w ramię. -
Niegroźnie, tylko dla siniaka - zaznaczył.
Intrygowały postacie na szczudłach. Dama, której deszcz zmoczył suknię upodabniając ją do przezroczystego klosza, mim z ramą od obrazu, w którą oprawiał twarze widzów, a potem władca wiatru, który próbował wszystkich złączyć wspólnym tańcem.
Pomimo deszczowej aury publiczność wytrwała do końca, a TVP 3 sfilmowała to muzyczno-teatralne wydarzenie.
(za Gazetą Olsztyńską)
« powrót